Dwadzieścia siedem pasm górskich zdobytych. Sztafeta Górska 2019 zakończona sukcesem

Dwadzieścia siedem pasm górskich zdobytych. Sztafeta Górska 2019 zakończona sukcesem

Tysiąc osiemset kilometrów, dwadzieścia siedem pasm górskich, trasa ze Świeradowa-Zdrój do Ustrzyk Dolnych, start w Górach Izerskich i meta w Bieszczadach - tak właśnie wyglądała Sztafeta Górska 2019 "Grupa Azoty na Szczytach", która zakończyła się ogromnym sukcesem.

Ostatni dzień sztafety rozpoczął się w Solince, z której ruszyli Mateusz Apiecionek, Piotr Sterna i Zbigniew Kapuściński. Trójka biegaczy po niecałych trzech kilometrach znalazła się na Czereninie, a następnie udała się na Przełęcz nad Roztokami, gdzie na zmianę czekali Dariusz Saniewski i Robert Grajdura.

"W ostatnim dniu nasz bus miał najtrudniejszy odcinek w tym paśmie, czyli dwadzieścia osiem kilometrów i ponad 1500 metrów przewyższenia. Ze względu na to odcinek pobiegliśmy razem z Robertem" - powiedział Dariusz Saniewski.

"Trasa była bardzo wymagająca, ostre podejścia i jak zawsze towarzyszyła nam temperatura powyżej 30 stopni oraz duża wilgotność."

"Na szczęście Robert wytrzymał moje marudzenie i udało się szczęśliwie ukończyć ostatni etap z uśmiechem na twarzy."

Po pokonaniu ponad dwudziestu ośmiu kilometrów Darek i Robert zmianę przekazali Markowi Łabuzowi oraz Grzegorzowi Czyżowi, którzy byli gotowi zaatakować Szczyt Tarnica (1346 m n.p.m.). Obaj biegacze przebiegli ponad dwadzieścia kilometrów i z sukcesem zdobyli najwyższy szczyt Bieszczad.

"Dwunasty etap, czyli deser Sztafety Górskiej 2019, pobiegłem na trzeciej zmianie z Grzegorzem Czyżem. Naszym celem na ten dzień była Tarnica (1346 m n.p.m.)" - powiedział Marek Łabuz.

"Wystartowaliśmy z miejscowości Ustrzyki Górne, aby po kilku kilometrach biegu drogą asfaltową przez Wołosate, rozpocząć niebieskim szlakiem atak na szczyt Tarnicy."

"Trasa niesłychanie malownicza, co w pełni zrekompensowało trud wspinaczki. Po kilku chwilach balsamicznego ukojenia pięknymi widokami przy Krzyżu Milenijnym ruszyliśmy ponownie w kierunku Ustrzyk Górnych, tym razem czerwonym szlakiem przez Szeroki Wierch, by łącznie po dwudziestu kilometrach biegu przekazać zmianę kolegom."

"Pierwszy raz w czasie tych dwunastu dni, podczas powrotu z Tarnicy, mieliśmy okazję zmoknąć, co było ciekawym doświadczeniem po tylu dniach biegania w skwarze."

Poranną zmianę zakończyli Kazimierz Kamola i Waldemar Brodacki, którzy przebiegli ponad jedenaście kilometrów, aby zakończyć dzień w Schronisku Chatka Puchatka, gdzie na starcie gotowość zgłosili Wiesław Kotarski i Dominika Niemiro.

Jedyna kobieta w składzie sztafety oraz sam pomysłodawca mieli do pokonania ponad piętnaście kilometrów. Po przebiegnięciu przez Przełęcz Mieczysława Orłowicza oraz odwiedzeniu miejscowości Zatwarnica i Sękowiec, para biegaczy zdała zmianę Piotrowi Pawlińskiemu oraz Przemysławowi Rybakowi.

Przedostatnia zmiana należała tymczasem do Radosława Gałamagi i Czesława Węglarza. Panowie po starcie z Polany przebiegli ponad trzynaście kilometrów i zameldowali się w Teleśnicy Oszwarowej.

"Na ostatni swój etap ruszyliśmy wraz z Czesławem Węglarzem z miejscowości Polana. Przejęliśmy zmianę od Piotra Pawlińskiego oraz Przemysława Rybaka i ruszyliśmy bieszczadzkimi szlakami w 13-kilometrową trasę" - powiedział Radosław Gałamaga.

"Etap nie był łatwy. Przewyższeń może dużo nie było, jednak błoto, wysokie trawy, komary, muchy, słabo oznaczone szlaki, to wszystko sprawiało nam problemy."

"Po ponad półtorej godzinie dotarliśmy szczęśliwie do Teleśnicy Oszwarowej, gdzie przekazaliśmy zmianę Tomaszowi Sikorze i Kamilowi Michoniowi, którzy pobiegli na ostatni etap wieńczący całą dwunastodniową sztafetę."

Ostatni etap dwunastego dnia oraz ostatni etap całej Sztafety Górskiej 2019 "Grupa Azoty na Szczytach" przypadł Tomaszowi Sikorze i Kamilowi Michoniowi. Trasa z Teleśnicy Oszwarowej do Ustrzyk Dolnych mierzyła ponad 11,6 kilometra.

"Z Teleśnicy Oszwarowej pobiegliśmy przez szczyt Zawał (768 m n.p.m.) do miejscowości Równia, a następnie poprzez Gromadzyń (655 m n.p.m.) do Ustrzyk Dolnych" - powiedział Tomasz Sikora.

"Cały czas uciekaliśmy przed burzą. Szlak był mocno zarośnięty i było dużo błota. W pewnym momencie musieliśmy się przeprawić boso przez potok, aby kontynuować dalszą podróż."

"Duże emocje towarzyszyły nam podczas tego etapu, gdyż wiedzieliśmy, że jak spotkamy uczestników sztafety, będzie to oznaczało koniec przygody. Dużo wzruszenia i łezka w oku się zakręciła."

Sukcesem zakończyła się Sztafeta Górska 2019 "Grupa Azoty na Szczytach". Biegacze pokonali w sumie 1800 kilometrów, zdobyli dwadzieścia siedem pasm górskich, a także prawie czterdzieści trzy kilometry przewyższeń, aby móc wbiec na metę z uśmiechami na twarzy i wykonanym zadaniem, które przed nimi stało.


Drukuj   E-mail