Z Gór Świętokrzyskich w Beskidy. Uczestnicy kontynuują walkę i zdobywają kolejne pasma górskie

Z Gór Świętokrzyskich w Beskidy. Uczestnicy kontynuują walkę i zdobywają kolejne pasma górskie

Ponad trzysta kilometrów musieli pokonać uczestnicy Sztafety Górskiej 2019 "Grupa Azoty na Szczytach", aby zaatakować Łysicę (612 m n.p.m.) w Górach Świętokrzyskich i powrócić w Beskidy, kontynuując zdobywanie dwudziestu siedmiu pasm górskich.

Tuż po pokonaniu Tatr, w poniedziałek zawodnicy wyruszyli w stronę Gór Świętokrzyskich i po pokonaniu około stu pięćdziesięciu kilometrów zdobyli Łysicę. We wtorek przed zawodnikami stanęło kolejne wyzwanie, a więc powrót do województwa małopolskiego drogami asfaltowymi w ciężkich warunkach atmosferycznych - palącym słońcu oraz wysokiej temperaturze powietrza, która miejscami przekraczała trzydzieści pięć stopni.

Poranna zmiana walkę rozpoczęła w Rakowie, gdzie Robert Grajdura i Zbigniew Kapuściński zmierzyli się z odcinkiem prawie dwudziestu czterech kilometrów, dobiegając do miejscowości Kargów.

Czoła trasie i ciężkim warunkom atmosferycznym stawili następnie Marek Łabuz i Grzegorz Czyż, którzy przez miejscowość Stopnica udali się do Solca-Zdrój, przekazując "pałeczkę" Waldemarowi Brodackiemu i Kazimierzowi Kamoli.

Na ostatnią zmianę wybiegli tym razem Mateusz Apiecionek i Dariusz Saniewski. Obaj uczestnicy pokonali ponad dwadzieścia jeden kilometrów z miejscowości Opatowiec, gdzie swój bieg zakończyła trzecia zmiana, i udali się do Jaksic, gdzie zakończyła się poranna walka z trasą.

"Dzisiejszy etap miał na celu przeniesienie się z Gór Świętokrzyskich do Beskidu Wyspowego, dlatego też całość porannej, jak i popołudniowej zmiany, biegaliśmy po asfaltowych drogach" - powiedział Robert Grajdura.

"Cała trasa nie była przeszkodą, czego potwierdzeniem były niewielkie wzniesienia, natomiast ogromnym problemem był żar lejący się z nieba. Temperatura momentami dochodziła do trzydziestu pięciu stopni, dlatego musieliśmy skupić się na dobrym nawodnieniu i odpowiedniej obsłudze uczestników, aby nie brakowało im wody" - dodał uczestnik porannej zmiany.

Popołudniowe odcinki rozpoczeli Wiesław Kotarski i Dominika Niemiro, którzy wystartowali z miejscowości Jaksice i udali się do Mikluszowic, gdzie czekali już Przemysław Rybak i Piotr Pawliński, mający do pokonania niecałe dwadzieścia kilometrów.

Trzecia zmiana przypadła Czesławowi Węglarzowi i Radosławowi Gałamadze. Para biegaczy pokonała trasę z miejscowości Nowa Wiśnicz i zakończyła bieg w Nowej Rybie, przekazując zmianę Tomaszowi Sikorze i Kamilowi Michoniowi, którzy mieli przed sobą ponad osiemnaście kilometrów.

"Chciałbym podkreślić rolę wszystkich uczestników sztafety w zdobyciu najwyższego szczytu Gór Świętokrzyskich - Łysicy" - powiedział po ostatniej zmianie Tomasz Sikora.

"Pokonaliśmy w sumie ponad trzysta kilometrów drogami asfaltowymi, aby zdobyć jeden ze szczytów dwudziestu siedmiu pasm górskich."

"Mimo iż pogoda nam dopisywała, nie była naszym sprzymierzeńcem, ponieważ temperatura powietrza wynosiła ponad trzydzieści stopni."

"Jeszcze raz chciałbym podkreślić rolę wszystkich uczestników sztafety, którzy przyczynili się, aby pokonać te trzysta kilometrów."

"Dobiegliśmy do Beskidów, humory dopisują, a w środę Pieniny, część Gorców, Beskid Sądecki, a następnie Beskidem Niższym w Bieszczady i w piątek planujemy dobiec do Ustrzyk Dolnych" - dodał Tomasz.

Zawodnicy dziewiątego dnia Sztafety Górskiej 2019 "Grupa Azoty na Szczytach" pokonali prawie sto siedemdziesiąt kilometrów.


Drukuj   E-mail