Góry Świętokrzyskie zaliczone. Kierunek Bieszczady

Góry Świętokrzyskie zaliczone. Kierunek Bieszczady

Sztafeta Górska 2019 "Grupa Azoty na Szczytach" udanie zaliczyła ósmy dzień biegu, pokonując najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich - Łysicę.

Ósmy dzień Sztafety Górskiej rozpoczęli Dariusz Saniewski i Mateusz Apiecionek, którzy wystartowali z miejscowości Nowe Brzesko, aby udać się w stronę Proszkowic i zakończyć swój odcinek w Kamieńczycach.

"Rozpoczęliśmy ósmy dzień sztafety i przywitała nas, jak zwykle, piękna pogoda, czego dowodem była temperatura, która o szóstej rano wynosiła siedemnaście stopni Celsjusza. Był to słoneczny dzień bez żadnych niespodzianek" - powiedział Dariusz Saniewski.

"Jesteśmy dwa dni po Tatrach i zmęczenie na szczęście już powoli odpuszcza. W dniu dzisiejszym było czuć już luźniejsze nogi, więc mogliśmy się delikatnie rozpędzać. Jedynym mankamentem dnia były niestety całe odcinki po asfalcie, otwartym terenie, gdzie słońce nas dosyć mocno przypiekało."

"Po dzisiejszym dniu jesteśmy już bliżej celu, jakim są Ustrzyki Dolne."

Na drugi odcinek tego dnia wyruszyli Robert Grajdura i Zbigniew Kapuściński. Uczestnicy przebiegli przez miejscowość Kazimierza Wielka i skierowali się do Stawiszycy, gdzie na swoją zmianę czekali już Grzegorz Czyż i Marek Łabuz.

Biegacze na trzeciej zmianie pokonali niecałe dwadzieścia dwa kilometry, kończąc odcinek w Busku-Zdroju, a na trasę wybiegli Kazimierz Kamola i Waldemar Brodacki, którzy pokonali ponad dwadzieścia jeden kilometrów i zakończyli poranne bieganie w miejscowości Suchowola.

Suchowola, Szczecno, Borków, Daleszyce, to już miejscowości, przez które wiodła trasa Dominiki Niemiro i Wiesława Kotarskiego. Pomysłodawca sztafety i jedyna kobieta w osiemnasto-osobowym składzie, pokonali w sumie dwadzieścia dwa kilometry.

"Dzisiejszy etap był typowo uliczny, pagórkowaty i w Górach Świętokrzyskich pokonaliśmy dwadzieścia kilometrów" - powiedział po swoim biegu Wiesław Kotarski.

"Doskwierała nam temperatura powietrza, która operowała około trzydziestego stopnia Celsjusza, jednak oceniamy nasz dzisiejszy etap jako pozytywny."

"W dniu jutrzejszym ponownie wybiegniemy na asfalt, aby wrócić w Beskidy, ale wszyscy w zdrowiu i myślę, że damy radę dokończyć tę sztafetę i dobiec do Ustrzyk Dolnych."

Na drugą popołudniową zmianę wyruszyli Przemysław Rybak i Piotr Pawliński, którzy zmienili Wiesława Kotarskiego i Dominikę Niemiro. Biegacze pokonali ponad czternaście kilometrów i dobiegli do Świętej Katarzyny.

"Nasz etap rozpoczęliśmy w Daleszycach, zmieniając Dominikę Niemiro i Wiesława Kotarskiego, a następnie udaliśmy się do miejscowości Górno, aby zakończyć w Świętej Katarzynie, po przebiegnięciu ponad czternastu kilometrów" - powiedział Przemysław Rybak.

"Odcinek wiódł właściwie cały czas pod górę, ponieważ kierowaliśmy się w stronę Szczytu Łysica, na którą wbiegali Czesław Węglarz i Radosław Gałamaga."

"Było bardzo ciepło, a dodatkowym minusem był nagrzewający się asfalt, który potęgował uczucie gorąca."

Najciekawszy etap padł łupem Czesława Węglarza i Radosława Gałamagi, którzy musieli zmierzyć się ze Szczytem Łysica mierzącym 612 metrów nad poziomem morza. Trzecia zmiana przebiegła w sumie ponad dwadzieścia kilometrów.

"Etap rozpoczęliśmy w miejscowości Święta Katarzyna, a następnie udaliśmy się do Świętokrzyskiego Parku Narodowego i zdobyliśmy najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich, czyli Łysicę, która mierzy 612 metrów nad poziomem morza" - powiedział Radosław Gałamaga.

"Po zdobyciu Łysicy wbiegliśmy na drugi pod względem wysokości wierzchołek - Łysą Górę, a cały odcinek zakończyliśmy po ponad dwudziestu kilometrach."

"Trasa przez Świętokrzyski Park Narodowy przepiękna, typowy cross i dobra na dwudziestokilometrowy trening" - dodał.

Dziewiętnasto-kilometrowy etap do Rakowa pobiegli tymczasem Tomasz Sikora i Kamil Michoń, aby zakończyć dzień z sumą kilometrów wynoszącą pond sto sześćdziesiąt.


Drukuj   E-mail